Owszem, ciekawe, oraz mam nadzieję, że już nie takie zawodne, jak jakiś czas temu

Krótka historia - żonce w jakiejś Nokii z klapką padł wyświetlacz. Serwis. I dowiedzieliśmy się, że telefon nie mający kontaktu z wodą był zalany. WTF?! Ano państwo popatrzą - i serwisant pokazał nam jakiś mały kwadracik. To oznacza że był zalany. Naprawa gwarancyjna nie wchodzi w grę. Wycena taka i taka. Koniec tematu.

Nie wiem jak to się stało, ale stało się ;P Telefon nigdy nie leżał na deszczu, nie wpadł do wanny, toalety, jeziora, morza, garnka, kałuży, misy z wodą święconą... niczego. Ale "był zalany".

Jeśli te zabezpieczenia nadal tak bardzo wyłapują naturalną wilgoć z otoczenia, to chyba strach się bać co będzie, jak się nam popsują telefony... ODPUKAĆ!